Witam! Nazywam się Roman Borsuk i właśnie ja poprowadze Cię Szlakiem Róże. Dla początku porozmawiamy o tym, czym jest nasz Szlak, po co jest on potrzebny oraz dokąd on może Ci doprowadzić. Lecz zaczniemy naszą rozmowę z daleka. Z tego momentu, kiedy powstała sama idea nawet nie interaktywnego programu szkolącego (to przyszło później), a nauki szczęściu. Stało się to w 2006 roku. Na jednym z moich treningów z motywacji sukcesu (a wtedy jeszcze aktywnie zajmowałem się trenerską pracą) postawiono mi pytanie: a dla czego, właściwie, uczyć się osiągać sukcesy? Dla tego, by stać się szczęśliwym, - odpowiedziałem, bez namysłu. Wtedy, - spytał ponownie mój rozmówca, - czemu od razu nie uczymy się szczęściu? Dobre pytanie, nieprawdaż? A doprawdy, czemu?
Odpowiedzi na to pytanie będzie dużo, lecz większa ich część sprowadzi się do tego, że szczęście - to nie wiedza i nie nawyk, a tylko stan emocjonalny, powstający na skutkek czynów lub przypadkowych okoliczności. Szczęście - to nagroda, którą trzeba sobie zasłużyć.
Pamiętasz, jak w dzieciństwie, niedzielna wycieczka do cyrku lub do wesołego miasteczka, albo po prostu porcja lodów była uwarunkowana grzecznym zachowaniem się w ciągu całego tygodnia?
By uzyskać ten krótki mig szczęścia wypadało cierpieć. Nieposłuszeństwo zaś karało się pozbawieniem szczęścia. Było tak?
Oczywiście że, było. Metoda marchewki oraz bata, lub w bardziej delikatnej odmianie marchewki i jej braku, nie jest nową w pedagogii.
I wymyślona ono nie przez ludzi. Tą surową, lecz skuteczną metodę nauki stworzyła natura wiele setek milionów lat temu. Tylko nagroda w danym przypadku była czymś większym, aniżeli lody w niedzielę.
Matka-natura żąda posłuszeństwa. Ona kapryśna oraz zmienna. Z większą lub mniejszą szybkością, lecz nieustannie, zmienia ona wszystko - klimat, krajobraz, jakość i ilość dostępnych źródeł energii. Kwestia posłuszeństwa naturze - to kwestia pozostawania przy życiu.
By utrzymać się przy życiu, należy wciąż dostosowywać siebie do zmian i robić to, możliwie jak najszybciej. A jeżeli się uda, to wyprzedzając zmiany.
Lecz domagając się zmian, natura zadbała o tym, by każde swoje stworzenie wyposażyć w szczególny mechanizm dostosowania się i dać każdemu z nich szansę nie przegrać w wyścigu przeżycia. Tylko szansę tą trzeba nie przeoczyć oraz wykorzystać.
Można znaleźć bardzo wolno zmieniające się środowisko i nauczyć się w nim żyć tak, jak nikt inny nie potrafi. Jak, na przykład, ten sympatyczny zwierzaczek, miś-koala, z apetytem zjadający liście eukaliptusa, trujące dla wszystkich innych żywych istot.
Lub pójść inną drogą, bez porównania bardziej skomplikowaną, ale dającą ogromne możliwości potencjalne - nauczyć się robić absolutnie wszystko, nie tylko dopasowując siebie do dowolnych zmian w otoczeniu, lecz jeszcze i próbując to otoczenie sobie podporządkować. Na naszym globie tą trudną, lecz zwycięską drogę wybrała tylko jedno stworzenie - człowiek. Narzędziem uniwersalnej adaptacji stało się wydajne myślenie, wielki ludzki nabytek, którego tak brakuje miłemu, lecz poskąpionemu rozumem i świadomością, naszemu znajomkowi - koali. Rozum pozwolił ludziom nie tylko zapewnić swojemu gatunkowi przeżycie w środowisku naturalnym. Nasi przodkowie stworzyli sztuczne środowisko bytowania - cywilizację. I zrobili to tak szybko, że nasi właśni mechanizmy adaptacji, nastrojone przez miliony lat powolnej ewolucji naturalnej, nie radzą sobie teraz z ponadszybkimi, prawie momentalnymi zmianami cywilizacji. Jeszcze nie nauczyliśmy się żyć w tym świecie, o którym nasi przodkowie mogli tylko marzyć.
Cywilizowane życie prócz komfortu (względnego, oczywiście) i bezpieczeństwa (jeszcze bardziej względnego) jest trudnym i nieprzewidywalnym.
Co z będzie z nami jutro, nikt bodajże powiedzieć nie odważy się i trzeba być gotowym do wszelkich wybryków losu.
A nieznane zawsze straszy i wielu z nas żyje ze stałą obawą w duszy: jakie jeszcze niespodzianki szykuje mi los? Czy potrafię godnie odpowiedzieć na jego wezwania?
Dlatego mnóstwo ludzi próbuje przzwyciężyć strach w sobie za pomocą alkoholu, narkotyków, wiary w obietnice polityków, religii i innych odmian oszukiwania samego siebie lub nawet powolnego samobójstwa.
Jeszcze więcej ludzi po prostu w milczeniu cierpią, zacowując nadzieję na lepszą przyszłość. Lecz ona (to znaczy lepsza przyszłość) wciąż jakoś nie nadchodzi, a jeżeli i nadchodzi, to niekiedy zbyt późno dla tego, by w niej sobie pożyć.
Życie ludzkie, choć przepiękne, lecz jednojednorazowe zjawisko. Możemy wierzyć (dlaczego by nie?), że nasi potomkowie potrafią jakoś lepiej urządzić własne życie, lecz nam z Tobą żyć wypada tu i teraz. I bardzo się chce, by to życie było wydajnym, radosnym, wypełnionym przez przyjemności. Krótko mówiąc, szczęśliwym. I wszyscy ku szczęścieu dążymy. I usiłujemy zrobić coś, no chociażby cokolwiek, by uzyskać szczęście! I tylko na końcu życia (i to nie zawsze) pojmujemy, jaki fatalny błąd popełniliśmy, zużywszy czas i starania na pościg za szczęściem. I wcale nie dlatego, że szczęście (ciągły, stały stan szczęścia) nie jest możliwe. Główny błąd wszystkich poszukiwaczy szczęścia polega na tym, że szukają oni nie tego, czym naprawdę szczęście jest. Jeżeli ludzie, niech czasem, niech bardzo rzadko, lecz bywają szczęśliwymi, to dlaczegoś-to natura chce, by to odbywało się? Odpowiedzieć na to pytanie wcale nie jest tak trudno, jak wydawałoby się. Nic tajemniczego lub zagadkowego, wbrew wszystkim romantycznym legendom, w stanie szczęścia nie ma. To czym jest szczęście?
Szczęście - to sygnał emocjonalny organizmu o tym, że wszystkie jego mechanizmy dostosowania się do rzeczywistości działają w najwyższym stopniu wydajnie, i doskonale radzą sobie ze swoimi obowiązkami.
Każdy z nas przeżywał takie stany. Kiedy życie wydawało się pięknym, kiedy każda praca była udaną i każde zadanie wydawało się łatwo wykonywalnym.
To cudowny stan! To dlaczego zaś on nie może trwać wiecznie?
Dlatego że zmieniły się okoliczności, które spowodowały szczęście. Dlatego że znikła przyczyna być szczęśliwym, - powie ktoś.
I doda: dla tego, by być szczęśliwym trzeba znów powtórzyć te same okoliczności, stworzyć te same warunki, kiedy szczęście kiedyś już pojawiło się.
A zatem, trzeba szukać okoliczności i warunków dla powstania szczęścia, czy nie tak?
Nie, nie tak! Można, oczywiście, spróbować powtórzyć okoliczności, które wywołały szczęście, lecz w jedną rzekę dwa razy nikt wstąpić nie jest w stanie. Nie ma w naszym dynamicznym życiu identycznie powtarzających się sytuacji. Z tego zaś powodu nie da się powtórzyć warunki, które pewnego razu spowodowały stan szczęścia. Nie jest to możliwe! Lecz możliwe jest coś, zupełnie odwrotne! Jeżeli stan szczęścia zależy od jakości mechanizmów adaptacji, to dlaczego nie zająć się ulepszeniem ich działania? Doprowadzić ich do takiej perfekcji, by w każdych życiowych warunkach one wytwarzały stale, tak potrzebny nam sygnał szczęścia? Nie usiłować dopasowywać okoliczności, a w rzeczy samej cały ogromny otaczający nas świat, do siebie, a przeciwnie, wykorzystać każde powstające okoliczności dla uzyskania własnego pożytku? To proste, logiczne i możliwe do wykonania rozwiązanie czemuś nie przychodzi do głowy większości ludzi.
Pod tym względem (czyli w stosunku szczęścia) oni zachowują się, jak niedźwiadek koala, licząc, że najważniejsze w życiu -
- nauczyć się robić coś jedno (nazywamy to «otrzymać zawód») i próbować znaleźć miejsce pod słońcem, gdzie te umiejętności będą choć jakoś zapotrzebowane.
Gdyby koala mógł zdawać sobie sprawę, to siedząc na wysokim drzewie w całkowitym bezpieczeństwie, a jeszcze w otoczeniu obfitości niejadalnego dla innych pokarmu, mógłby uważać siebie za szczęśliwego.
Lecz oto przeleciał huragan, i liście obsypały się. Lub klimat zmienił się i drzewo uschło. Lub przyszedł człowiek, by drzewo ściąć. A innych drzew w pobliżu nie ma. Co wtedy?
Wtedy misiowi będzie niedobrze. I jeżeli nie przyjdą na pomoc ludzie i nie zaproponują przeprowadzić się do klatki w zoo, zapewniwszy jedzenie, lecz odebrawszy swobodę, niedźwiadek wypadnie bardzo marnie. Znane?
Myślę, że tak. Ogromna ilość ludzi w tym świecie wybierają syte i względnie (bardzo nawet względnie!) bezpieczne istnienie, zamiast szczęścia. Jeżeli gwiazdy zapalają - to komuś tego trzeba? Znaczy - ktoś chce, by oni byli? – powiedział poeta. Obietnica szczęścia w zamian za coś tam - pracę, wiarę, lojalność - stary i prawie niezawodny sposób manipulacji ludźmi. Tymi ludźmi, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że szczęście ani trochę nie zależy od okoliczności zewnętrznych. Przeciwnie, wszystko to, do czego dążymy, by stać się szczęśliwymi - miłość, pieniądze, szacunek ludzi, twórczość - osiągalne jest tylko w stanie szczęścia. Innymi słowami: by być szczęśliwym nie trzeba marnować czas i starania na osiągnięcie postawionych przez Ciebie (lub postawionych Tobie) celów. Czas i wysiłki warto wydać (chociaż nie, w tym przypadku słowo «wydać» zupełnie nie na miejscu), czas i wysiłki warto wykorzystać dla tego, by nauczyć się kierować własnymi wewnętrznymi mechanizmami adaptacji, możliwości których są zaiste bezgraniczne. Temu można nauczyć się, ponieważ zarządzanie własnym światem wewnętrznym - to wiedzy i nawyki, a nie tylko emocje, a współczesna psychologia posiada dostateczny arsenał wiedz dla tego, by każdego człowieka nauczyć być szczęśliwym. Więc dlaczego zaś, jeżeli wszystko takie proste, szczęściu nie uczą w szkołach, liceach lub szkołach wyższych? Dlaczego nie ma szkółek z nauczania szczęściu? Dlaczego?
Jeżeli gwiazdy zapalają - to komuś tego trzeba? Choć bardzo to dziwne, nieszczęście na razie jeszcze jest podstawą, psychologiczną bazą naszej cywilizacji.
Szczęśliwych ludzi nie da się zmusić pracować w pocie czoła swego, by kupować zupełnie nie potrzebne im rzeczy.
Szczęśliwych ludzi nie da się zmusić chodzić na wybory, by wybierać mniejsze zło.
Szczęśliwych ludzi nie da się zmusić nienawidzić i zabijać innych ludzi.
Szczęśliwych ludzi po prostu nie da się zmusić robić cokolwiek, na przekór ich życzeniu…
Dlatego, że szczęście to jest wolnością. Tą wolnością, o której tak dużo mówi się, i dla osiągnięcia której tak mało robi się. I która wcale nie potrzebna tym ludziom, co ustawiają swój dobrobyt na nieszczęściu innych ludzi.
Właśnie dlatego w naszych szkołach obowiązkowymi przedmiotami są botanika, zoologia i wychowanie fizyczne, lecz nikt nawet nie próbuje wprowadzić wychowanie psychologiczne.
Tak, jak gdyby nauka o duszy ludzkiej, jest drugorzędną i nikomu nie potrzebną dyscypliną.
Być może komuś bardzo chciałoby się, by ludzie zapomnieli o tym, że są ludźmi i, więc, są zrodzeni dla szczęścia, jak ptak dla lotu?
Być może komuś bardzo chciałoby się, by cały świat przemienił się w jeden ogromny ogród zoologiczny, zasiedlony sympatycznymi, lecz absolutnie bezradnymi, zwierzątkami, którzy niegdyś byli ludźmi?
Być może, tak właśnie jest… Lecz jak dotąd jeszcze potrafimy odróżnić to, czego chce od nas ktoś od tego, czego chcemy sami. I prawo wyboru na razie jeszcze należy do nas.
Tak samo, jak wielkie ludzkie prawo być szczęśliwym. Nie zrzekaj się z niego!
Starożytne mędrcy mówiły, że wydostać się z błędnego kręgu nieurzeczywistnionych życzeń można tylko dwoma sposobami: zrezygnować z wszelakich życzeń lub nauczyć się osiągać wszystko, czego chce się. Pierwszy szlak oni nazywali szlakiem kamienia. Drugi - szlakiem róży. Wybraliśmy drugi szlak. I dość daleko po nim posunęliśmi się. Na tyle daleko, że możemy teraz podzielić się częścią własnych wiedz z Tobą. Przyjąć te wiedze lub odrzucić - to Twój wybór. Tak samo, jak Twoim wyborem jest wierzyć moim słowom lub nie. Wiara niszczy się wątpliwościami i wzmacnia się wiedzeniami. Jednakże proponujemy Ci nie wiarę w to, że można być szczęśliwym (to oferują wielu), proponujemy Ci wiedze o tym, jak stworzyć swoje własne szczęście. I nie po prostu wiedze, a najbardziej skuteczne wiedze z wszystkiego, co może Ci teraz zaproponować psychologia. O tym, jak i czemu możesz nauczyć się w Szlaku Róży, opowiem w następnym rozdziale. By przejść w następny rozdział, pop[rosze Cię wypełnić krótką ankietę, znajdującą się poniżej. Jest to niezbędne by zacząć nasz interaktywny dialog. Wszystkie dane, które uprzejmie udzielasz nam, oczywiście zaś, są ściśle poufnymi i nie mogą być wykorzystane bez Twojego na to zezwolenia. Więc, następna moja opowieść - to opowieść o tym, w jaki sposób i za pomocą jakich narzędzi można nauczyć się być szczęśliwym zawsze. Zapraszam!

Imię
Skrzynka elektroniczna

Wysłać pytanie